WIADOMOŚĆ

Blachownia bez szpitala. Za kilka dni przestaną przyjmować pacjentów. Co dalej?

Pytanie, na jak długo zamknie się budynek przy ul. Sosnowej w Blachowni. Nowy dzierżawca placówki i starosta powiatu uważają, że wszystko zależy od NFZ, bo to on będzie podpisywał kontrakty; oby procedury - a przynajmniej ich część - udało się załatwić w grudniu. Niestety, przerwy w pracy szpitala nie da się uniknąć

Po pięciu latach dzierżawy, która miała trwać trzy dekady, uratować szpital przed upadkiem i uczynić zeń placówkę nowoczesną, a skończyła się skandalem, Cezary Skrzypczyński opuszcza placówkę w Blachowni. Nowym dzierżawcą została spółka Polska Grupa Medyczna.

Niestety, nie będzie płynnego przejęcia szpitala i jego kontraktu, co stanowiłoby najlepsze rozwiązanie z punktu widzenia pacjentów - uprzedza wicestarosta częstochowski Janusz Krakowian.

Przyjęcia chorych na oddziały i w przychodniach na razie trwają, ale 25 listopada się skończą -zapowiada Skrzypczyński. - Tego dnia oddam starostwu budynki i pracowników.

  I co dalej?

-Teraz Polska Grupa Medyczna-

- Warunkiem uruchomienia szpitala jest posiadanie kontraktu Narodowego Funduszu Zdrowia (taki warunek mamy też wpisany w umowie dzierżawy). Trudno jednak przewidzieć, ile czasu minie, nim go dostaniemy - mówi prezes Polskiej Grupy Medycznej Anna Szczerba-Sachs. Częstochowianie znają spółkę PGM, bo to ona prowadzi przy ul. Mickiewicza cieszące się uznaniem centrum kardiologii. - Nie da się płynnie przejąć kontraktu, więc musimy o niego zabiegać od nowa. A te procedury trwają. Będziemy prosili, by Fundusz je maksymalnie skrócił, jednak na pewno trzeba się liczyć z przerwą w działalności szpitala - od 1 grudnia, gdy obejmiemy dzierżawę.

Powstaje pytanie, czy będzie to kontrakt taki sam jak do tej pory. Pani prezes wyjaśnia, że zwykle - jeśli umowa z NFZ-etem dotyczy tej samej placówki - to nawet gdy kieruje nią już ktoś inny, jest możliwość utrzymania kontraktu w takim samym zakresie. Ale i tu trudno teraz zakładać, co się stanie. To NFZ podejmie decyzję.

- Dlatego wybieramy się z panią prezes do centrali Funduszu - by prosić o priorytetowe potraktowanie naszej sprawy - mówi wicestarosta.

Jest jeszcze sprawa pracowników. Skrzypczyński nie chce im dać wypowiedzeń umowy o pracę. - Mówi, że przejął nas od starostwa, więc starostwu nas oddaje. I niech ono nam daje wypowiedzenia - skarży się jedna z pielęgniarek. - Przede wszystkim nie wiemy, czy nowy dzierżawca przyjmie nas wszystkich.

Osób z umową na czas nieokreślony szpital ma 69: 22 pielęgniarki, 17 salowych plus obsługa techniczna (lekarze i reszta białego personelu są na kontraktach lub umowach-zleceniach). Starostwo wyjaśnia, że nie ono powinno im wypowiadać umowy o pracę, bo to nie ono ich zatrudnia. Najpierw robił to szpital publiczny, ale został zlikwidowany, potem - prywatny dzierżawca. Najlepiej by było, żeby każdy ze stałą umową składał wniosek do sądu pracy: niech sąd rozstrzyga, kto ma w tym wypadku wręczać wypowiedzenia i płacić odprawy

.A co z pracownikami?

- Nowy dzierżawca ma zatrudnić część ludzi już od 1 grudnia, bo ktoś przecież musi przygotować szpital do kontraktowania - mówi Janusz Krakowian. - Niechby ich przyjął choćby na umowy śmieciowe, byle z perspektywą stałego zatrudnienia. Oni będą mieli dzięki temu m.in. płacone ubezpieczenie zdrowotne, a PGM z ich pomocą szybciej przejmie szpital.

Starostwo też by chciało jak najkrótszej przerwy w funkcjonowaniu lecznicy, ale nie wyklucza, że jej pełny rozruch może nastąpić nawet w marcu. - W NFZ-ecie będziemy prosić jego prezes Agnieszkę Pachciarz, by jak najszybciej zakontraktować u nas przynajmniej procedury ratujące życie. To możliwe, o ile Fundusz uzna, że warunki sanitarne są odpowiednie - dodaje starosta.

Tak czy inaczej, starostwo już wysłało wiadomość do pogotowia i służb wojewody: po 1 grudnia karetki niech nie tracą czasu na podróż do Blachowni.